niedziela, 24 lutego 2013

Story 4#

Wyjęłam książki od biologii i powtarzałam na jutrzejszy sprawdzian. Uczyłam się ok. 30 min. Poszłam potem do kawiarni i wypiłam kawę oraz stanęłam za ladą. Dzień minął jak zwykle. Ponuro. Wyszłam z kawiarni tak około 22:00. Było już późno. Postanowiłam jeszcze jednak przejść się do parku. Było ciemno i pięknie, usiadłam na ławce teraz innej bardziej schowanej w parku. Usiadłam i myślałam wpadłam w świat fantazji. Nagle ocknęłam się i zobaczyłam że ktoś koło mnie siedzi.
- Nie za ciemno na łażenie po parku?- Odezwał się męski głos. Nie wiedziałam kto to bo było ciemno.
- Nie twój interes.- Powiedziałam posępnie.
- Jednak mój. Dlaczego wczoraj tak szybko poszłaś?- Jakie wczoraj?! Kurde kto to niby był ?
- A może najpierw mi powiesz kim jesteś ? - burknęłam 
- To ja Zayn. Dlaczego wczoraj tak szybko uciekłaś. Chciałem jeszcze z tobą pogadać. - Powiedział zdejmując kaptur.
- Wiesz ja jednak wolę nie być otaczana jakimiś głupimi plotkami. - Odpowiedziałam i wtuliłam się w kurtkę bo było zimno.
- Zimno ci ? - Zapytał
- Nie. Po prostu czasami się sama z siebie trzęsę - odpowiedziałam sarkastycznie. Nagle Zayn wziął mnie na ręce i zaczął gdzieś nieść. Próbowałam się uwolnić ale nie dało rady ... Był silniejszy. Stanęliśmy obydwoje przed wielkim białym domem. W środku się paliło światło. Było ok 23:00.
- Zayn, gdzie ja do cholery jestem ? - Krzyknęłam.
- Jesteś przed moim domem. Postanowiłem cię zapoznać z Perrie i chłopakami. - Odpowiedział. 
- O nie. Perrie. Nie lubię jej - pomyślałam. Chłopak zaprowadził mnie do domu. Gdy weszliśmy do środka Na kanapie siedziało 4 chłopaków i blondynka. 
- Chłopaki to Sara poznajcie ją. - Krzyknął do nich Zayn pokazując na mnie. I nagle wszyscy oprócz Perrie która w tym czasie obściskiwała się z Zaynem rzucili się na mnie jak na ostatni kawałek pizzy. Wyrwałam się jakoś. Zapoznałam się z nimi. Niall był dla mnie bardzo uprzejmy, Louis ciągle nawijał a Harry ciągle pisał sms. Liama nie było. Nawet nie pytałam gdzie był bo gdy tylko weszłam to on zaraz wyszedł. Usiedliśmy wszyscy na kanapie. Chłopaki się kłócili co będzie oglądać i kto będzie trzymał pilota. Wygrał Horror ]. No i dobrze lubię horrory. Gdy tylko zaczęliśmy oglądać Niall już miał zakryte oczy. Widać było że się boi. Siedziałam koło niego i szepnęłam mu na ucho 
- Boisz się? Że niby ty ? - zapytałam
- Ja tak okazuję męstwo - odpowiedział ze śmiechem. Oboje zaczęliśmy się śmiać a reszta nie wiedziała o co chodzi. Było ok. 02:00. Zayn i Perrie poszli na górę. Na kanapie siedzieliśmy tylko ja, Harry, Louis i Niall. Teraz już oglądaliśmy komedię. Horror nie był taki straszny. Louis wymyślił bitwę na poduszki. Wszyscy się zgodzili. Zaczęliśmy się nawalać. Ja prawię cały czas leżałam na podłodze bo Harry popychany przez Louisa kładł się na mnie a ja upadałam. Biliśmy się tak dobrą godzinę jak nie więcej. 
- Ej, no dobra muszę już lecieć - Powiedziałam patrząc na zegarek.
- Ja cię odwiozę ! - krzyknął Harry i zaczął się ubierać. Nie miałam nic przeciwko żeby mnie zawiózł bo i tak nie chciałam sama wracać. Za chwilę oboje wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.
- To gdzie mieszkasz ? - zapytał Harry
- Przy najbliższym zakręcie w lewo - odpowiedziałam.
- Wpadaj do nas częściej. Dawno się tak nie wygłupialiśmy - Powiedział ze swoim śnieżono białym uśmieszkiem. 
- Hmm. Ciekawa propozycja ale niestety raczej nie będę się wpraszać. -Odpowiedziałam
- Oj no weź ! - krzyknął
- No ok ale jak mnie zaprosicie. Tutaj skręć - Powiedziałam. Wysiadłam z auta pożegnałam się i poszłam do domu. Umyłam się i poszłam spać. Rano poczułam straszny ból. Ledwo co otworzyłam oczy a tam Meg skacze po mnie. 
- Wstawaj, wstawaj, wstawaj ! Jest już 9:00 ! - Krzyczała z uśmiechem.
- Meg ! Ja idę spać. Wczoraj poszłam ok 4:00 spać. Złaź ze mnie. ! - krzyknęłam
- Ooo a to gdzie panienka była? A nie zaczekaj sama odpowiem. Panienka była w domu 1d ! - Krzyknęłam Meg.
- Skąd wiesz ? - Zapytałam zadziwiona 
- Po internecie lata pełno twoich zdjęć z nimi. - Odkrzyknęła ze śmiechem Meg.- Wstawaj, wstawaj ! - Krzyknęła
- No już spokojnie ... - Wstałam i ubrałam zielone krótkie spodenki i błękitną bokserkę. Poszłam na dół i zjadłam śniadanie. Dzisiaj nie poszła do szkoły. Na 16:00 mieliśmy trening. Ale przed nim wyszła na miasto połazić po sklepach. Poszłam do kawiarni tym razem w centrum. Wzięłam duże Latte i usiadłam przy stoliku przy oknie. Wypiłam kawę i ruszyłam w stronę domu. Weszłam i postanowiłam się przebrań na próbę. Naglę zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam a tam ...
________________________________________________

Jak myślicie kto to mógł by być ^^ ?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz