czwartek, 28 lutego 2013

Story 10#

Zeszłam na dół zła bo "ktoś" obudził mnie o 7:00 ! 
- Kurde ciszej nie umiesz ? - odpowiedziałam zła
- Mógł bym ciszej gdyby nie to że mam proste włosy ! - krzyknął
- No i co ? Ładniej ci tak - powiedziałam 
- Idę się umyć - syknął i ruszył w stronę łazienki. Ja poszłam coś zjeść. Postanowiłam też się zaraz umyć. Włączyła telewizor i słuchałam muzyki jedząc śniadanie. Nagle Harry wyszedł z łazienki w samym ręczniku.
- A ty po co tak wylazłeś - spytałam ze zdziwieniem
- Bo muszę coś zrobić - odpowiedział i poszedł do łazienki na górę gdzie miałam się myć. Jednak zaraz wyszedł i wszedł do łazienki na dole. Szedł bardzo uśmiechnięty. Ja zaraz poszłam się myć. Umyłam włosy i resztę ciała. Z prysznicu leciała chłodnawa woda. Lubię się tak odświeżyć. Ubrałam się, założyłam ręcznik na głowę i weszłam do salonu. Tam siedział chichrający się Harry już w lokach. 
- Co ci ? - powiedziałam posępnie
- Nic- Odpowiedział dalej się śmiejąc. Poszłam do pokoju i odkryłam tajemnice jego śmiechu. Moje włosy były zielone.
- HAAAARRRYYYY ! - krzyknęłam zła i wbiegłam do salonu w zielonych włosach. Chłopak wybuchł śmiechem
- Nie zaczyna się ze mną - Krzyknął śmiejąc się. Nagle do domu wparowali Niall i Louis. 
- A co ci ... - Zapytał Niall robiąc wielkie oczy 
- Zapytaj się tego idioty ! - krzyknęła  i poszłam na górę. Postanowiłam wyjść na miasto ale nie w takich włosach. Założyłam kaptur i wyszłam. Wiem źle że zostawiłam dom chłopakom ale powiedzieli że się nim zaopiekują. Weszłam do kawiarni
- Poproszę Latte
- Już się robi - powiedział ciemny brunet mniej więcej w moim wieku. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam mecz. Lubiłam to. Nagle kelner przyniósł mi Latte mówiąc
- Śliczna kawa dla ślicznej dziewczyny. - Uśmiechnął sie
-No nie taka śliczna bo nie widziałeś moich włosów - zaśmiałam się pokazując kosmyk zielonych włosów.
- O. Kolorowo widzę u ciebie na głowie.A w ogóle to jestem Lukas. Kończe o 16:00 może byśmy się spotkali ? - zapyał uśmiechając się.
- Ja Sara miło mi. No spoko, gdzie sie spotkamy?- Zapytałam. 
- Przy Big Ben'ie. Jest tam mała pizzeria. Nazywa się Grou's. - powiedział chłopak dając mi swój numer telefonu. Uśmiechnęłam się. Dokończyłam swoje Latte i wróciłam do domu. Chłopaki darli się na cały dom.
- Ej wy tu jeszcze nie mieszkacie. - powedziałam
- JESZCZE - podkreślił Harry.
- Ja dzisiaj idę na spotkanie o 16:00. Zostawiam dom w waszych rękach chociaz nie wiem co z tego wyjdzie. - powiedziałam
- A gdzie idziesz - Zapytał Niall - Jeżeli można wiedziec oczywiście - dodał
- Można. Idę no tak jakby na "randkę" - powiedziałam patrząc się z wrednym uśmieszkiem na Harrego. On zrobiła wielkie oczy. 
- No więc ide sie przyszykować. - powiedziałam. Spięłam moje zielone włosy do których się przyzwyczaiłam w koka. Ta farba trzymała się miesiąc i była wodo-odporna. Fajnie... Ubrałam się jakoś na luzie. Zaszłam na dół i poszłam do lodówki. A tam pustka 
- Niall gdzie jedzenie z lodówki - Spytałam
- W brzuchu mogę ci je oddać - powiedział śmiejąc się
- Nie zwrotów nie przyjmuję - zaśmiałam się. Dochodziła 16:00. Postanowiłam wyruszyć. Szłam śliczną uliczka w stronę pizzerii.  Gdy dotarłam zobaczyłam że Lukas już czeka. Weszliśmy do środka i zamówiliśmy pizze. Pepperoni oczywiście bo innej nie lubię.
- Masz ładne włosy - powiedział śmiejąc się
- Dziękuje , wiesz naturalne to czarne ale przez jedną "ofiarę" mam zielone. - powiedziała również się śmiejąc. Gadaliśmy tak długo aż nadszedł czas kończyć. Chciałam się przytulić na pożegnanie ale Lukas był szybszy i pocałował mnie ... 

____________________________________

No no następny
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz