- Może chodź na lody, to ci poprawi humor. - dodał po chwili. Zgodziłam się. Zaraz wszyscy a było nas 10 dotarliśmy do lodziarni. Ja zamówiłam truskawkowe bo najbardziej lubię. Usiedliśmy na sofie. Cały czas się patrzyła w okno a inni oprócz Nialla nie wiedzieli co się stało. Może i nie chciałam chodzić z Tomem ale to strasznie zabolało. Nie wiedziałam jak się zachować. Po zjedzeniu powiedziałam
- Ej ja muszę iść.
- To ja pójdę z tobą ! - krzyknął uśmiechnięty Harry
- Nie ty i reszta tu zostajecie ! Ja muszę coś przemyśleć - po czym wyszła trzaskając drzwiami od lodziarni. Szłam przed siebie. Ta część miasta była mi obca. Ale nie zwracałam na to uwagi. Nagle zobaczyłam że ktoś mnie śledzi. To była jakaś dziewczyna w kapturze. Zaraz dotarłam do wielkiego mostu. Stanęłam przy obręczy. Chciałam zobaczyć czy pójdzie dalej jednak nagle coś zaczęło mnie dusić od tyłu. To była ta dziewczyna. Szybko walnęłam ją łokciem w brzuch a ona się skuliła, potem dałam jej z kolana w twarz. Cała zakrwawiona złapała mnie i wystawiła za most.
- Ej! Co ci kurwa odpierdala ?! Co ja ci zrobiłam ? - krzyknęłam patrząc na rwącą rzekę która płynęła pod mostem.
- Co? Po pierwsze to odwal się od chłopaków.- powiedziała po czym zrozumiałam że tylko jedna osoba miała taki głos. To była Perrie !
- Ej Perrie pogadajmy ! - powiedziałam.
- Skąd wiesz jak mam na imię ? - Zapytała zakapturzona
- A kto inny mógł mi grozić ? - Zapytałam. Dziewczyna wzięła mnie z powrotem na most.
- Słuchaj odczepię się od ciebie jeżeli więcej mi się i chłopakom na oczy nie pokarzesz. - krzyknęła
- No spoko. - powiedziałam i odeszłam. Wzięłam to do serca. Polubiłam ich i nie wyobrażałam sobie życia bez nich, ale jednak wolałam nie ryzykować. Cudem zabłądzona trafiłam do domy. Było ok. 21:00. Długo się błąkałam. Poszłam od razu na łóżko i zaczęłam ryczeć. Obudziłam się o 09;00. Zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i poszłam się umyć. Zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu wyświetliło się "Harry". Nie odebrałam. Odrzuciłam i usunęłam numer. Chciałam zapomnieć ale nie umiałam. Poszłam do kawiarni. Usiadłam za ladą. Nic się nie działo. Potem poszłam do parku. Wszystkie dziewczyny się na mnie dziwnie patrzyły. Uciekłam. Miałam tego dość. Nie chciałam żyć. Poszłam do domu i zachłannie zaczęłam szukać torebeczki z białym proszkiem. Gdy znalazłam wciągnęłam wszystko nosem. Upadłam na ziemię i w tym samym czasie weszła do domu Meg. Zaczęła krzyczeć ale ja już nic nie słyszałam. Z uśmiechem na twarzy zasnęłam. Obudziłam się w białym pomieszczeniu. Było dookoła dużo ludzi. Ja byłam podczepiona do jakiejś maszyny. Patrzyli się na mnie jak na ducha. Nagle ktoś powiedział
- Panno Revs mogła pani zginąć. - powiedział jakiś facet w białym fartuchu.
- Kurwa chyba o to chodzi w samobójstwie - powiedziałam i poczułam straszny ból głowy. Do sali weszła Meg
- Ej śliczna jak się czujesz ? - zapytała
- Najpierw to gdzie ja jestem ? - spytałam bardzo cicho
- Jesteś w szpitalu. - powiedziała - Chciałaś się zabić ale ja nie wiem dlaczego. Mogła byś mi to powiedzieć ?
- Jest wiele powodów. Moje życie już nie ma sensu. - powiedziałam. Do sali weszli chłopacy.
- Kurwa wyjdźcie stąd i błagam nie wracajcie - powiedziałam
- Ale dlaczego - zapytał Louis
- Jak dojdę do siebie to wam wytłumaczę może jak was spotkam w co wątpie ale teraz wyjdźcie. - Wszyscy wyszli, została tylko Meg
- Ej co jest. Nawet ich wyganiasz ? - Zapytała
- Meg bo ty nic nie wiesz - powiedziała
- To mi powiedz ...
- Nie mogę się z nimi spotykać bo Perrie mi grozi że mnie zabiję. Już raz jak wyszła z lodziarni chciała to zrobić. Powiedziała że jak jeszcze raz oni albo ona mnie ujrzą to mnie zabiję. - powiedziała ze łzami w oczach
- Co ?! Idź z tym na policję ! - krzyknęła
- W życiu ! A teraz proszę cię wyjdź bo chcę się przespać. - powiedziałam. Meg wyszła z sali. Ja usnęłam. Obudziło mnie wrzeszczenie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla i Louisa. Krzyczeli coś do siebie.
- Sara wstałaś. Wytłumacz nam dlaczego nas wywaliłaś. - Krzyknął Niall
- To skomplikowane - powiedziałam
- Chcemy wiedzieć - powiedział Louis
- No dobra. Nie mogę się z wami spotykać bo Perrie mnie chcę zabić. Pasi ? A teraz wyjdźcie - powiedziałam. Chłopaki z wielkimi oczami wyszli. Po co to powiedziałam? Może żeby się odczepili. Nagle do sali wpadła zdyszana Meg ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz